Aktualności - Stary Sącz

Niekończąca się Historia

10.07.2019
0 0 0 0
Stary Sącz

Książka siostry Małgorzaty Borkowskiej OSB Białe i bure. Historia życia monastycznego w dużym skrócie to oczywiście historia skończona, jednak opisuje pewien aspekt naszej rzeczywistości, który będzie trwał aż do skończenia świata. Być może takie stwierdzenie wyda się przesadzone, jednak postaram się wykazać, odsyłając do lektury książki, że wcale tak nie jest.


Jest to historia monastycyzmu, podana w sposób przystępny i ciekawy, dzięki czemu czytelnik taki jak ja może zyskać ogólne pojęcie o rozwoju życia mniszego na przestrzeni dziejów. Nasuwa się pytanie, dlaczego miałoby to być interesujące dla szerszego grona odbiorców? Odpowiedź znalazłem w książce: mnisi i mniszki oraz ich wspólnoty monastyczne są wzorcem życia w pełni oddanego Bogu, przechowują go dla nas na przestrzeni dziejów. By funkcjonować w miarę sprawnie, ludzie potrzebują wzorców. Taką rolę w świecie spełnia Międzynarodowe Biuro Miar i Wag, którego siedziba znajduje się w Sèvres pod Paryżem. Nie można mówić o wysokiej jakości bez standardów. Podobnie w życiu duchowym: brak wysokiej jakości wzorców powoduje, że relacje z Bogiem słabną. To pewien paradoks, ponieważ zadaniem mnicha czy mniszki nie było i nie jest nauczanie, czy jakakolwiek czynna służba na rzecz pozostałych wierzących. Zostali powołani do życia ukrytego, ukrytego w Bogu przed światem rozumianym jako to, co złe i przyziemne. Ten świat powinien być – bo taka jest jego natura – przemieniany. Chrystus ukazał się w chwale na górze Tabor Piotrowi, Jakubowi i Janowi, wybranym Apostołom, nie wszystkim. Czy byli lepsi od innych? Z pewnością nie, ale chciał objawić małej grupce swoich uczniów wzorzec rzeczywistości, do której mają zmierzać i prowadzić pozostałych. Taka rola, moim zdaniem, przypada mnichom i mniszkom.


Nasuwa się pytanie, dlaczego życie monastyczne pojawiło się dopiero w III wieku, a nie od razu, jako kontynuacja Drogi wskazanej przez Jezusa Chrystusa. Odpowiedź okazuje się prosta.


Bycie chrześcijaninem w pierwszych wiekach wiązało się z decyzją, a właściwie zgodą na prześladowania, tortury i śmierć. Każdy kto wytrwał, a męczenników było wielu, miał ten wzorzec stale w sercu i przed oczami. Dopiero w połowie trzeciego wieku zaczęli pojawiać się pierwsi anachoreci, naśladowcy Św. Antoniego Wielkiego, a następnie cenobici, żyjący we wspólnotach tworzonych przez mnicha Pachomiusza. Był to klasyczny monastycyzm, zarówno pustelnicy, jak i żyjący we wspólnotach nie „świadczyli usług” dla ludności, tylko skupiali się na modlitwie, milczeniu, a także prostej pracy, by nie być dla nikogo ciężarem. Powstawały wzorce, na bazie których tworzono reguły mające przez wieki wyznaczać sposób życia dla setek tysięcy, a może nawet milionów mnichów i mniszek.


Siostra Małgorzata skupia się na przedstawieniu historii zgromadzeń monastycznych, pomijając zagadnienia związane z rozwojem zgromadzeń czynnych. Uderzające jest w tej historii, że to właśnie zgromadzenia monastyczne stały się solą w oku dla tzw. „oświeconych” oraz kontynuatorów ich spuścizny. Czytając Białe i bure byłem zaskoczony, jak wiele ciosów (kasat) doświadczył monastycyzm na przestrzeni kilku ostatnich wieków. Całe zgromadzenia zanikały na terenach Francji, Niemiec, Hiszpanii czy Polski, a jednak odradzały się na nowo, i na nowo interpretowały tradycyjne reguły, jak chociażby Regułę św. Benedykta. By przetrwać, stawały się czasem zgromadzeniami czynnymi, rozgałęziały się, tworząc mutacje w poszukiwaniu właściwej wykładni swojego powołania. Pomimo tak wielu zmian uważam, że św. Benedykt od razu rozpoznałby (ba, z pewnością rozpoznaje) swoich braci i swe siostry. To, co istotne, pozostaje niezmienione.


Wzorce miar i wag mają być niezmienne i niezwykle precyzyjne. Wzorzec życia w głębokiej relacji z Bogiem przeciwnie, zmienia się i jest adaptowany. Nie, nie jest naginany do bieżących potrzeb, bo przestałby być wzorcem. To raczej rzeczywistość nadprzyrodzona, w której jesteśmy zanurzeni, ale której jeszcze nie dostrzegamy, kształtuje ten wzorzec. Kościół jest żywym organizmem, stale się rozwija, nie może posługiwać się starymi wzorcami. Tymi, którzy dla nas ciągle na nowo odkrywają i kształtują właściwy wzorzec są mnisi i mniszki, prowadzący życie ukryte w Bogu.


Polecam każdemu zapoznanie się z ostatnim rozdziałem książki Świat monastyczny a ekumenizm. Chrześcijanie są podzieleni, siostra Małgorzata używa terminu „bracia rozłączeni”. Mocne podstawy – paragraf 821 KKK oraz tzw. Dekret o ekumenizmie Soboru Watykańskiego II – są punktem odniesienia do konstatacji, że nie wiemy, jakiej jedności oczekuje od nas Bóg. Dlatego, pomimo że książka jest historią skończoną, nie jest nią historia monastycyzmu ani historia dojrzewania do poznania woli Bożej, w której monastycyzm odgrywa kluczową rolę.


Henryk Metz – kierownik projektów i programów w branży IT oraz ekspert/trener metod ciągłego doskonalenia. Ikonopisarz, członek Senatu Śląskiej Szkoły Ikonograficznej, reprezentuje Wydział Światło i Zbawienie ŚSI. Wraz z żoną Zofią pomaga zainteresowanym poznawać i doskonalić się w sztuce pisania ikon we wspólnocie Ikonopisarzy Wszystkich Świętych przy parafii pw. Wszystkich Świętych w Gliwicach.


Źródło: ps-po.pl, 9 lipca 2019


Autor: mj