Aktualności - Stary Sącz

[TYLKO U NAS] Ks. bp F. Komarica: Dlaczego nikt się nie interesuje sytuacją katolików w Bośni i Hercegowinie?

14.06.2018
0 0 0 0
Stary Sącz

Powiedziano nam, że w Bośni nie ma miejsca dla katolików. My natomiast uważamy, że to miejsce jest wszędzie, także w Bośni i Hercegowinie – mówił w środę na antenie Telewizji Trwam w programie „Rozmowy niedokończone” ks. bp Franjo Komarica, ordynariusz diecezji Banja Luka.


W Bośni i Hercegowinie w latach 1992-1995 toczyła się wojna domowa, która była najbardziej krwawym konfliktem w Europie po zakończeniu II wojny światowej. Bośniacki duchowny tłumaczył, że jego kraj był wtedy „poligonem doświadczalnym w Europie, w którym głównym hasłem było <<dziel i rządź>>”.



– Wypróbowano nową broń. To było miejsce, które służyło jako pewnego rodzaju teren, gdzie swoją wojnę prowadziły mocarstwa zachodnie, ale nie przy użyciu swoich ludzi na swoim terenie, ale na terenie Bośni i Hercegowiny. Nasze państwo stało się ofiarą rozgrywek europejskich państw. Mówili mi to politycy w różnych krajach – Berlinie, Paryżu, Brukseli, a także w USA – wskazał.



Ks. bp Franjo Komarica zaznaczył, że „w tamtym okresie żył wśród zwykłych ludzi”.



– Eksperci mi mówili, że Bośnia i Hercegowina to był taki kraj, w którym Slobodan Milosević otrzymał pełną możliwość działania i mógł czuć się bezkarnie. W ten sposób podniecał wszystkie wzajemne animozje, które były zapomniane przez wiele lat. To stało się poniekąd powodem, dla którego nagle wojna w naszym kraju wybuchła – mówił.



Duchowny zapewniał, że katolicy „robili wszystko, aby nie doszło do tej wojny, ale powiedziano mi w Paryżu, że był to w jakiś sposób rewanż na chrześcijan”.



– Francja oskarżała Kościół katolicki za swoją porażkę podczas I wojny światowej. Ta nienawiść, która istniała w państwach zachodnich w stosunku do katolików miała swój rezultat m.in. właśnie w tym, co działo się w Bośni i Hercegowinie – powiedział.



Duchowny wspomniał o Janie Pawle II, który „często interweniował przeciwko tej wojnie”.



– Podobnie jak duchowni z Chorwacji oraz Bośni. Chcieli przeciwdziałać przeciwko wojnie, ale mimo to cały czas oskarża się ich o to, że byli inspiratorami. Chodzi m.in. o to, że Watykan uznał niepodległość Chorwacji i Słowenii. Tu nie chodziło o politykę, a o obronę katolików, którzy byli zagrożeni – akcentował.



Gość „Rozmów niedokończonych” podkreślił, że „my jako chrześcijanie w Bośni musimy pokazać naszą prawdziwą twarz ewangeliczną, czyli to, kim jesteśmy – tyczy się to zakonów oraz zwykłych ludzi”.



– Jan Paweł II osobiście mi powiedział o tym, że musimy tworzyć katolicki Kościół, który będzie otwarty, będzie miał możliwość pokazania, jak jest dobry. W czasie wojny chcieliśmy na to zło odpowiadać miłością i swoją chrześcijańską postawą – przekonywał.



W czasie wojny domowej w Bośni i Hercegowinie niszczono kościoły, „które są sercem naszej Wspólnoty”.



– Wielu duchownych było mordowanych, ponieważ w parafiach w większości pozostawali tylko oni. Ludzie uciekali. W diecezji Banja Luka zamordowanych zostało ośmiu księży, tylko dlatego, że byli katolikami i swoją postawą starali się pomagać zarówno katolikom, jak i muzułmanom oraz prawosławnym – powiedział.


– Po wojnie staraliśmy się odbudować przede wszystkim ludziom domy. (…) To było najważniejsze, aby mieli do czego powrócić. W ten sposób chcieliśmy dać świadectwo naszej wiary. Dopiero później chcieliśmy odbudować plebanie czy kościoły. Jednak tylko 3 proc. katolików wróciło do swoich domów po wojnie – kontynuował ordynariusz diecezji Banja Luka.



Powiedziano nam, że w Bośni nie ma miejsca dla katolików. My natomiast uważamy, że to miejsce jest wszędzie, także w Bośni i Hercegowinie – akcentował duchowny.



– Jeśli uważa się, że katolicy są winni za te nieszczęścia, to dlaczego nie ma dowodów na tę winę? My jesteśmy jednym z najstarszych krajów w Europie, w którym jest chrześcijaństwo, a dzisiaj nie ma dla nas miejsca. Dlaczego nikt się nie interesuje sytuacją katolików w Bośni i Hercegowinie? Dlaczego nikt nie mówi o tym, jak ciężki jest los Kościoła katolickiego, duchownych, a przede wszystkim zwykłych osób, które są katolikami i chcą żyć w Bośni – mówił ks. bp Franjo Komarica.



RIRM


Źródło: radiomaryja.pl, 13 czerwca 2018


Autor: mj